LXXVI - C

XCV. NERWY

Byłem wczora w miejscu, gdzie mrą z głodu -

Trumienne izb oglądałem wnętrze:

Noga powinęła mi się u schodu,

Na nie obrachowanym piętrze!



*



Musiał to być cud - cud to był,

Że chwyciłem się belki spróchniałej...

(A gwóźdź w niej tkwił

Jak w ramionach k r z y ż a!...) - uszedłem cały! -



*



Lecz uniosłem .. . pół serca - nie więcej -

Wesołości?... zaledwo ślad!

Pominąłem tłum, jak targ bydlęcy;

Obmierzł mi świat...



*



Muszę dziś pójść do Pani Baronowej,

Która przyjmuje bardzo pięknie,

Siedząc na kanapce atłasowej -

Cóż? powiem jej...

... Zwierciadło pęknie.



*



Kandelabry się skrzywią na r e a l i z m

I wymalowane papugi

Na platformie - jak długi -

Z dzioba w dziób zawołają: "S o c j a l i z m!"



*



Dlatego usiędę z kapeluszem

W ręku - - a potem go postawię

I wrócę milczącym faryzeuszem

- Po zabawie. 

 

 


W przypadku znalezienia błędu na stronie - prosimy o informację. kontakt


copyright © 2002 - 2010
www.Zaprasza.eu
oraz
Fundacja  Promocji  Kultury
Wszystkie prawa zastrzeżone