LI - LXXV

LXIX. POCZĄTEK BROSZURY POLITYCZNEJ...

Nie trzeba robić z pokoleń ofiary,

Iż one nie są tylko d a l s z y m c i ą g i e m;

Strona jest, z której człek rodzi się stary,

Choć kształtowanym urasta posągiem.

Przenosić w drugich swą własną zawziętość

Godzi się t y l e... ile czcisz ich świętość.

Lecz jeśli mniemasz, że T y t w o r z y s z c z ł e k a,

J a k B ó g, n a o b r a z T w ó j ?... to rad bym wiedział,

Czemu jest czasów i pokoleń przedział?...

Skąd postęp? czemu? się go w dali czeka...



*



Nie trzeba robić się karykaturą

Twórcy - mniemając o naszym planecie,

Że on wszech-świata środkiem albo górą;

Gród zaś ojczysty, że - najpierwszym w świecie,

A w grodzie jeszcze - że nad geniusz wszelki -

Sąsiad, z którym się wypienia butelki.



*



Nie trzeba s i e b i e, wciąż s i e b i e mieć środkiem,

By mimowiednie się nie stać wyrodkiem;

Nie trzeba myśleć, że jest podobieństwo

Być demokratą... bez Boga i wiary

(Czego, jak świat ten - nie bywało - stary!)

Ni - bez wyznania że bywa męczeństwo.



*



- Nie trzeba kłaniać się okolicznościom,

A prawdom kazać, by za drzwiami stały;

Przedawać laury starym znajomościom,

Myśląc, że dziejów-rytm zgłuszą tymbały!



*



Nie trzeba s t y l u nastrajać ulicznie

Ni Ewangelii brać przez rękawiczkę;

Być zacnym - ckliwo, być podłym - praktycznie;

Zapełniać p r ó ż n i ę - s e n s u... przez p o t y c z k ę -

I rejterować... lubo - heroicznie!... 

 

 


W przypadku znalezienia błędu na stronie - prosimy o informację. kontakt


copyright © 2002 - 2010
www.Zaprasza.eu
oraz
Fundacja  Promocji  Kultury
Wszystkie prawa zastrzeżone