LI - LXXV

LI. MORALNOŚCI

I

Kochający - koniecznie bywa artystą,

Choćby nago jak Herkules stał;

I m o r a l n o ś ć nie tylko jest osobistą:

Jest i wtóra - m o r a l n o ś ć - z b i o r o w y c h - c i a ł.



II

Dwie było tablic - dwie! - prawowitego cudu:

Jedna - władnie do dziś wszech-sumieniem,

Druga - całym pękła kamieniem

O twardość ludu.



III

Z pierwszej?... mamy zarys i siłę mamy

Odniesienia rąk w dzieło zaczęte,

Ale d r u g i e j odłamy

Między Ludów Ludami

Jak menhiry* stérczą rozpierzchnięte!



IV

Wobec pierwszej?... każdy - a każdy - r z e s z ą !

Lecz - by d r u g ą od-calić -

Czoła się nam mojżeszą

I zaczynają się lica blaskiem palić.

- Wiatr ogromny, jak na Synai szczycie,

Tętnią echa i gromy z błyskawicami;

Dłonią czujesz, że tknąłeś ż y c i e...

Podejmując Prawa... odłamy.



V

Aż przyjdzie dzień... gdy g n i é w , c o z b i ł t a b l i c e,

Stanie się z a p a ł e m , k t ó r y t w o r z y :

Rozniepodziane złoży

I pogodne odkryje lice. 

 

 


W przypadku znalezienia błędu na stronie - prosimy o informację. kontakt


copyright © 2002 - 2010
www.Zaprasza.eu
oraz
Fundacja  Promocji  Kultury
Wszystkie prawa zastrzeżone